Sprzedaż, magazyn, pracownicy i raporty w jednym miejscu — na telefonie, po polsku, bez instrukcji obsługi.
Sprzedaż w jednym programie, magazyn w zeszycie, grafik w wiadomościach, a podsumowanie miesiąca w arkuszu wypełnianym w niedzielę wieczorem. Każde z tych narzędzi działa osobno — problem zaczyna się między nimi. Właściciel dowiaduje się, że czegoś zabrakło, dzień po tym, jak zabrakło.
Jedno logowanie do wszystkiego. Jedna baza i jedna prawda o firmie — bez wersji z arkusza i wersji z zeszytu.
Zero przepisywania danych między programami. To, co wpisze sprzedawca, widzi księgowa i właściciel.
Wybierasz moduł pod swoją branżę, a potem dokładasz do niego dodatki. Wszystko stoi na tym samym silniku — płacisz tylko za to, czego używasz.
Lodziarnia, bar, kawiarnia, food truck. Magazyn ze smakami, kasy fiskalne, godziny pracy zamiast prowizji, portfel pracownika z wypłatą na PIN. To jest moduł gotowy i działający — reszta powstaje na jego silniku.
Sprzedaż, magazyn i raporty w jednym. Kilka punktów widzianych z jednego ekranu.
Klient rezerwuje sam i dostaje przypomnienie. Ty widzisz cały dzień oraz historię strzyżeń i kolorów.
Kalendarz wizyt, czat z klientką, magazyn preparatów i karta zabiegowa z całą historią.
Wjazd i wyjazd na kod QR, płatność telefonem. Czas liczy system, więc nikt nie zaniży godzin.
Zlecenia, trasy i lokalizacja pracowników. Wiadomo, kto gdzie jest i co zrobił.
Sprzedaż w wielu punktach naraz, kasy fiskalne, rozliczenia dnia. Ten moduł pracuje dziś na żywo przez cały sezon.
Dokładasz, gdy firma tego potrzebuje — do dowolnego modułu. Działają tak samo w lodziarni, w salonie i na parkingu.
Pizzerie, bary, kebaby, food trucki, lodziarnie. Od zamówienia w kuchni po dostawę, którą rozwozisz sam.
Faktury zakupowe pobierają się same z KSeF — nie fotografujesz i nie przepisujesz. Widzisz termin płatności, klikasz „zapłacone", a towar wchodzi na magazyn. System liczy koszty i zysk, i pokazuje, ile czego naprawdę kupiłeś oraz po jakiej cenie.
Lokalizatory GPS w pojazdach, na wózkach i przy ludziach w terenie. Na mapie widzisz wszystko naraz i na bieżąco, a nie co kilka minut.
Nie konfigurujesz niczego. Bez własnego serwera, bez stałego adresu IP, bez ustawień, w które trzeba się wgryzać. Urządzenie przychodzi gotowe — włączasz je i jest na mapie. Kartę SIM i łączność mamy po swojej stronie.
Gdzie się przydaje: mobilne wózki i stoiska, które codziennie stoją gdzie indziej · dowozy własnym autem · ekipy pracujące poza siedzibą · serwisanci w trasie · sprzęt, który krąży między punktami.
Dzięki temu wiesz, czy wózek stoi tam, gdzie ustaliliście, ile naprawdę trwał dojazd i gdzie jest najbliższa osoba, gdy trzeba coś dowieźć. Trasy zostają zapisane, więc rozmowa o tym, jak minął dzień, opiera się na faktach, nie na wspomnieniach.
Zapytanie z maila trafia prosto do kalendarza, faktura sama przypomina o terminie płatności, a grafik pracowników widzisz obok spotkań. Jedno miejsce zamiast kartki, skrzynki i pamięci.
Sprzedaż, magazyn, ludzie, faktury i kalendarz w jednym miejscu. Nic się nie przepisuje z programu do programu, bo wszystko stoi na tym samym silniku. Dokładasz moduł, gdy firma urośnie — nie zaczynasz od nowa.
Od 2026 każda firma odbiera faktury przez Krajowy System e-Faktur. Avero pobiera je stamtąd same — z pozycjami, cenami i terminem płatności. Nie fotografujesz, nie przepisujesz, nie zgadujesz. Klikasz „zapłacone", a towar wchodzi na magazyn. Paragony i rachunki od drobnych dostawców dorzucasz zdjęciem — resztę system bierze na siebie.
Skoro faktury są w środku co do pozycji, system liczy więcej niż sumę. Ile czego kupiłeś, po jakiej cenie i czy dostawca ją podniósł. Który dostawca jest tańszy na to samo. Co zeszło, a co leży. Zwykły program pokazuje wydatek — Avero pokazuje decyzję.
Pracownik sam zaczyna i kończy dzień, godziny liczą się same, a każda zaliczka i wypłata potwierdzana jest jego PIN-em. Widzisz, komu ile zostało do wypłaty, bez wchodzenia w kartę każdej osoby.
Zwykły program zakłada, że punkt sprzedaży ma adres. Festyn, jarmark, plaża i dostawa tak nie działają — tam punktem sprzedaży jest człowiek, a nie miejsce. Kasa i terminal jadą razem z nim.
Wydajesz je jako kod QR albo wersję wirtualną prosto na telefon klienta. Każda sztuka jest w systemie: kto ją dostał, kiedy i na jaką kwotę. Koniec z karnetem realizowanym drugi raz.
Nie bierzemy prowizji od Twojego przychodu. Ile sprzedasz, tyle zostaje u Ciebie. Płacisz stałą kwotę za moduły, których używasz — i nic poza tym.
Bez żargonu — tyle, ile trzeba, żeby wiedzieć, na czym to stoi.
Żadnego pudełka w biurze, które może się zepsuć. Kopie zapasowe robią się same.
Zmiana zrobiona w jednym miejscu jest widoczna wszędzie w tej samej sekundzie.
Instaluje się z App Store i Google Play. Działa też przez przeglądarkę.
Kasy fiskalne, terminale, drukarki etykiet, lokalizatory GPS, kody QR.
Paragon pojawia się w systemie wtedy, gdy klient płaci — z kwotą, godziną i miejscem.
Własne logo, kolory i zdjęcia produktów. Avero zostaje pod spodem.
Sygnalizuje to, co odstaje: nietypowy dzień, kończący się towar, gorszy wynik.
Najpierw słuchamy, jak pracujecie dzisiaj — potem mówimy, co da się z tego zdjąć z głowy.
kontakt@averosystemy.pl